Wisła czyli Axis Mundi
Przez około 100 lat linia Wisły była osią świata, w sensie geopolitycznym, gospodarczym, religijnym i światopoglądowym. Za początek można przyjąć rok opublikowania O obrotach. Wszak dwa lata wcześniej sam Praeceptor Germaniae [oder Lehrer Deutschlands] raczył był napisać: "Niektórzy sądzą, że to znakomite wypracować rzecz tak absurdalną, jak ów sarmacki astronom, który porusza Ziemię i zatrzymuje Słońce. Rzeczywiście, mądrzy władcy powinni stłumić taką bezczelność umysłu."*
Trzeba przy tym pamiętać o poziomie życia w Rzeczpospolitej u progu XVI wieku – dobrze to ilustruje 49 ustęp Statutów piotrkowskich z 1496, O synach kmieci: „A także zaradzając swawoli młodzieńców plebejskich, jak i pustoszeniu dóbr, gdyż w razie opuszczania przez młodzież wsi i własnych rodziców pustoszeją wsie dla braku pracowników, których można by osadzać na roli, a ponadto niektórzy, którzy odchodzą od swoich ojców pod pozorem wyuczenia się rzemiosł, zaciągają się do wojska i w złe towarzystwo się dostają, kradną, rabują i ulegają zepsuciu obyczajów, stanowimy, że tylko jeden syn we wsi od ojca swego odejść może na służbę, a zwłaszcza na studia czy to nauk, czy rzemiosł, reszta niechaj pozostanie na dziedzicznej ziemi wraz z ojcami". Statuty poruszają także zdumiewający problem złotych łańcuchów noszonych przez pyszałkowatych kmieci**. Warto tu też przypomnieć słynne "dzieło etnograficzne" Johannesa Boemusa pt. Omnium Gentium Mores, Leges et Ritus z 1520 roku w którym chłopi z ziem polskich (Sarmacji) zostali przedstawieni jako ludzie o surowym trybie życia ale bardzo dobrze odżywieni oraz o niezwykle silnym zdrowiu i wielkiej odporności fizycznej.
Potem mieliśmy na przykład wizytę naszej słynnej delegacji w Paryżu w latem 1573, kiedy Francuzi ze zdumieniem oglądali jej przepych przy tym stwierdzając, że Polacy znacznie lepiej od nich władają łaciną. A przesilenie nastąpiło w 1596 kiedy to Zygmunt III Polski zatwierdził Unię brzeską a kontrreformacja pod jego berłem definitywnie zwyciężyła. Wtedy żarty się skończyły, zaraz mieliśmy fatalną wielką wojnę domową. W dodatku, w 1597 Zygmunt Wielki jeszcze zdążył wysłać do Anglii legendarną delegację Działyńskiego który to na audiencji w Greenwich 4 sierpnia wygłosił ultimatum, grożące Anglii wojną jeśli nie cofnie blokady Gdańska (Anglicy blokowali tam polskie dostawy broni dla Hiszpanii) po czym Elżbieta wpadła w furię: „O jakże zawiodłam się! Oczekiwałam poselstwa, a ty przywiozłeś mi skargę. Na podstawie listów uwierzytelniających uważałam cię za posła, a znalazłam w tobie herolda. Nigdy w całym mym życiu nie słyszałam podobnej mowy. Podziwiam zaiste, podziwiam taką i w publicznym miejscu niezwykłą zuchwałość. Nie mogę uwierzyć, by twój król polecił ci, byś takie słowa wygłosił. Jeśli zaś coś takiego nakazał ci w instrukcji, w co jednak bardzo wątpię, to sądzę, iż należy przypisać temu, że król, jako młodzieniec (…) nie potrafi tak dobrze prowadzić sprawy z innymi władcami, jak albo jego przodkowie z nami to czynili, albo jak może uczynią inni, którzy w przyszłości jego miejsce będą piastować. Co się tyczy ciebie, zdaje mi się, że przeczytałeś wiele książek, lecz właśnie nie pojąłeś ich sensu i w ogóle nie rozumiesz, co godzi się między władcami” – po czym opuściła salę… Polsko-angielska wojna jednak nie wybuchła, Anglicy ustąpili i wydali uroczysty bankiet pożegnalny na cześć polskiego posła, z tym że sekretarz stanu Robert Cecil – były protégé i godny następca sir Francisa Walsinghama – postanowił bliżej „się przyjrzeć” Polsce, stosunkowo mało wtedy tam znanej. Już w 1598 do Polski przybył angielski młodzieniec, niejaki John Peyton młodszy, autor niezrównanej Relacji – John senior był wysoko postawionym dworzaninem, bardzo bliskim współpracownikiem sir Roberta. Francuski Henryk IV miał z nami podobny problem i w owym 1597 czule przyjął i namaścił w Paryżu Janusza Radziwiłła, kalwina i przyszłego przywódcę feralnego rokoszu – w efekcie, w roku 1604 tenże Henryk przesłał Januszowi, rękami przesławnego literata Daniela Naborowskiego, poufne instrukcje... i tak to się plecie. Oczywiście nie należy przy tym zapominać o wyjątkowo parszywej roli w tym wszystkim naszego nienasyconego (jego dobra własne i dzierżone starostwa zajmowały obszar 17 500 km²) kanclerza Zamoyskiego, co to w 1588 groził, "że wyjedzie z Polski i osiądzie gdzieś w Anglii i Szkocji, by tam dopiero otrząsnąć się z długów, w jakie wpadł w czasie bezkrólewia”‡.
Przez ponad sto lat Holendrzy dominowali w handlu nie tylko europejskim, ale i światowym – np. wyłączność na handel z Japonią zachowali przez 200 lat. Mimo to, uważali i uważają iż bałtycki handel zbożem był matką całego handlu. Centrum owego moedernegotie był oczywiście Gdańsk i Rzplita, a Wisła stała się na 100 lat najważniejszą rzeką świata. Podobnie było z Anglikami, z tym, że Londyn przede wszystkim długo starał się uzyskać pełną kontrolę "nad Wisłą", traktując Moskwę jedynie jako bardzo ważną opcję. Przeciwnie Holendrzy, ci od początku z wszystkich sił starali uwolnić się od uciążliwej "gdańskiej zależności", nie tylko dzięki Moskalom, ale także przy pomocy Szwedów oraz swych wielkich ottomańskich przyjaciół. Oczywiście, Ottomanów hołubili także Anglicy i Francuzi, przy czym ci ostatni, tak jak pozostali starali się o względy Moskwy, ale w dodatku futrowali Szwedów jeszcze bardziej niż Holendrzy.
Wielkie dzieło Wawrzyńca Goślickiego – De optimo senatore libri duo – opublikowano w Wenecji w 1568. Nie dość, że po łacinie czytała je cała Europa (z Johnem Dee na czele), to mimo wszystko w 1598 wydano (po raz pierwszy) w Londynie tłumaczenie na angielski, ze znamiennym dodanym podpisem ― Consecrated to the honour of the Polonian Empyre (dla uczczenia polskiego imperium). Mało tego, sam Szekspir raczył był w Hamlecie odnieść się do tego dzieła wprowadzając postać Poloniusza‡‡. A cztery dni po owej słynnej audiencji, wybuchł skandal na scenie jednego z podlondyńskich teatrów. Skutkiem afery wokół dziś zaginionej sztuki The Isle of Dogs (Wyspa psów – nazwa toponimiczna maleńkiej wysepki u wylotu Tamizy, dzisiaj we wschodnim Londynie, w niewielkiej odległości od pałacu, w którym odbyła się audiencja Działyńskiego) spektakl zdjęto ze sceny, schwytanego twórcę osadzono w Tower, a wszystkie teatry publiczne pozamykano na kilka miesięcy. Według wybitnego historyka teatru elżbietańskiego E.K. Chambersa przyczyną tak ostrych represji, zapewne głęboko zapadających w zbiorową pamięć londyńskiego środowiska teatralnego, gdyż finansowo uciążliwych dla wszystkich, było satyryczne przedstawienie Zygmunta III.
A oto wielka klamra: akcja Hamleta toczy się w Elsynorze (czyli w Helsingør), gdzie w 1420 rozpoczęto budowę cytadeli Krogen z polecenia ówczesnego króla Danii, Szwecji i Norwegii Eryka Pomorskiego, który urodził się na zamku darłowskim i na chrzcie otrzymał imię bardzo popularne w dynastii Gryfitów – Bogusław. Oczywiście, ów przesławny elsynorski zamek był miejscem pobierania, wprowadzonych przez Eryka, ceł_sundzkich...
PS. Gdybyśmy wydatniej pomogli Zygmuntowi Wielkiemu utrzymać oś Rzym-Warszawa-Sztokholm historia Europy inaczej by się potoczyła.
___
*) Sed quidam putant esse egregium κατόρθωμα rem tam absurdam exornare, sicut ille Sarmaticus Astronomus, qui movet terram et figit Solem. Profecto sapientes gubernatores deberent ingeniorum petulantiam cohercere – z listu Filipa Melanchtona do matematyka i lekarza Burkharda Mithoffa (Mithobiusa) z 16 października 1541, w reakcji na opublikowanie Narratio_prima.
**) Owe słynne Statuty piotrkowskie, całkiem niedługie, do tej pory ani nie zostały w całości przetłumaczone na język polski ani choćby omówione w całości... żesz... słów brakuje. Oto odpowiedni fragment ustępu 51, De kmethonum debitis apud cives contractis (O kmiecych długach zaciągniętych u obywateli [w tym mieszczan]), w moim nieudolnym "tłumaczeniu":
Również z powodu nieporządku wśród kmieciów, gdy niektórzy z nich, jakby nie związani żadnym prawem, popadają w pychę, noszą drogie ubrania i czynią sute wydatki, które wcale nie odpowiadają ich stanowi, i w ten sposób zaciągają długi między obywatelami przewyższające kmiecy majątek, za które to długi obywatele mają zwyczaj aresztować, zatrzymać lub wezwać kmieci w miastach i miasteczkach, pomijając to prawo, do którego chłop należy z racji miejsca zamieszkania, postanowiliśmy zamknąć drogę długów chłopskich: obywatele nie powinni i nie mogą wzywać, aresztować ani zatrzymywać kmieci za żadne długi zaciągnięte z jakiegokolwiek powodu, nawet te zarejestrowane lub nie w rejestrze cywilnym, ale z tego samego powodu postanawiamy, że kmiecie będą wzywani na mocy prawa kmiecia mieszkającego na roli dziedzicznej [przed sąd właściwy dla danego dziedzicznego majątku].
Maciej Stryjkowski, autor sławnych kronik, w 1574 pisze w swoim „Gońcu cnoty“:
Aleby u nas w tym bardzo zabłądził,
Gdyby szlachcica z srebra, z złota sądził,
Bo to ma Żyd, świec [szewc], lichwiarz, chłop, a szlachcic
Chudy nie ma nic.
‡) Charakterystyczne jest to, jak bardzo wiele miejsca, w przeciwieństwie do Zygmunta III, poświęca się w owej „Relacji” kanclerzowi Zamoyskiemu, wychwalając jego przymioty i osiągnięcia oraz odnotowując jego dużą niechęć do jezuitów i wielkie aspiracje humanistyczne. Warto tu odnotować np. wielkie wydatki Zamoyskiego w Anglii na wykonanie tamże kompletnej bibliografii dzieł… Cycerona.
‡‡) Teresa Bałuk-Ulewiczowa w swoim artykule nt. Gosliciusza przytacza sporo ciekawych faktów dotyczących odbioru tego dzieła w Anglii. A więcej o Polsce i Polakach u Szekspira można poczytać w wielu miejscach, np. tutaj.
tagi: polska
|
|
kpiotrzk |
| 4 września 2026 09:27 |
Komentarze:
|
BaZowy @kpiotrzk |
| 4 września 2026 13:25 |
Fajnie że Pan znowu pisze takie smakowite teksty. Proszę o więcej.
|
|
jan-niezbendny @kpiotrzk |
| 4 września 2026 22:07 |
>>A cztery dni po owej słynnej audiencji, wybuchł skandal na scenie jednego z podlondyńskich teatrów. Skutkiem afery wokół dziś zaginionej sztuki The Isle of Dogs [...] spektakl zdjęto ze sceny, schwytanego twórcę osadzono w Tower, a wszystkie teatry publiczne pozamykano na kilka miesięcy. Według wybitnego historyka teatru elżbietańskiego E.K. Chambersa przyczyną tak ostrych represji [...] było satyryczne przedstawienie Zygmunta III.
A propos afery: autor, Thomas Nashe, zdołał zbiec - nawet nie za granicę, tylko do Great Yarmouth, więc chyba nie scigano go szczególnie zapamiętale - uwięziono natomiast na dwa miesiące domniemanego współautora Bena Johnsona. Sam Nash w swoim ostatnim dziele Lentel Stuffe czyni taka aluzję do sprawy:
Jeśli między snem a jawą zdarzy mi się napisać coś nieprzemyślanego przeciwko pospolitym celnikom i grzesznikom, i pozostawię niejasnymi pewne sformułowania [...] od razu wyskakuje jakiś niedojrzały młokos z Inns of Court [...] i, aby udowodnić, że jest Bóg wie jakim mężem stanu, czepia się trzciny (a rush) i z przekonaniem stwierdza, że miałem na myśli cesarza Rosji (Emperor of Ruscia), oraz że zrujnuje to handel z tym krajem, o ile nie zostaną wycofane i zakazane wszystkie broszury zawierające „oszczercze” słowo.
Przytaczając ten cytat Chambers komentuje:
Nie sądzę, by Nashe dosłownie nazwał cesarza Rosji "trzciną" ("a rush" - przenośnie: osoba o chwiejnym charakterze), ale całkiem możliwe, że to on – albo Ben Jonson – nazwał króla Polski "kukłą” (dosł. "a pole", czyli kij, ale jako obrażliwe słowo w ówczesnej angielszczyźnie oznaczało ono osobę sztywną, bezmyślną i bezwolną). 23 lipca 1597 r., zaledwie pięć dni wcześniej, polski ambasador przedstawił swoje uwagi podczas audiencji u Elżbiety... itd.
Bogiem a prawdą, nie wiem, dlaczego nie mielibysmy wierzyć w tej sprawie samemu Nashe'owi. Chambers tego dalej nie tłumaczy.
|
|
kpiotrzk @jan-niezbendny 4 września 2026 22:07 |
| 5 września 2026 07:20 |
Tak czy inaczej, ta historia dobitnie pokazuje: 1. jak szybko merry England zmieniła się w państwo policyjne; 2. jak bardzo Londyn obawiał się gniewu Zygmunta - żaden inny polski władca nie osiągnął takiego statusu.
|
|
jan-niezbendny @kpiotrzk 5 września 2026 07:20 |
| 5 września 2026 08:08 |
No ale właśnie powatpiewam, żeby poszło o obrazę Zygmunta. Przeczy temu Nashe, a Chambers stawia niczym niepopartą hipotezę, mimochodem zresztą. Autorytet wybitnego badacza każe się nad tym zastanowić, ale niekoniecznie przyjąć jak prawdę objawioną. Dlaczego miałoby byc mniej prawdopodobne, że Anglicy przejmowali się możliwymi reperkusjami obrazy cara? Przecież Rosja to był dla nich strategiczny kierunek pod każdym względem. Nawiasem mówiąc, zawsze brali pod uwagę ten czynnik, o czym kiedys wspomniałem w komentarzu w dyskusji o rzekomym testamencie Piotra Wielkiego.
Status statusem, a zaledwie o rok później gniewu Zygmunta nie obawiali się nawet jego szwedzcy poddani. Przeciwnie, to on wolał nie konfrontowac sie z nimi osobiście i wypływając z Kalmaru zmienił kurs ze Sztokholmu na bezpieczniejszy port gdański.
Co mogło pójśc nie tak? Oto jest pytanie.
|
|
kpiotrzk @jan-niezbendny 5 września 2026 08:08 |
| 5 września 2026 08:41 |
Przypominam zatem, że Anglicy ustąpili i wydali uroczysty bankiet pożegnalny na cześć polskiego posła...
"Status statusem, a zaledwie o rok później gniewu Zygmunta nie obawiali się nawet jego szwedzcy poddani. Przeciwnie, to on wolał nie konfrontowac sie z nimi osobiście i wypływając z Kalmaru zmienił kurs ze Sztokholmu na bezpieczniejszy port gdański."
Proszę tu więcej nie powtarzać tej prymitywnej antypolskiej propagandy, bo wyleci pan stąd z hukiem - nawet chudego Wisnera nie raczył pan przeczytać...
|
|
kpiotrzk @kpiotrzk |
| 5 września 2026 08:51 |
Wśród Anglosasów Franciszek Bacon jest uznawany za ojca założyciela nowoczesnej nauki. Jest też autorem słynnego powiedzenia Ipsa scientia potestas est – czyli Wiedza (jako taka) to potęga, lub za Tatarkiewiczem – „tyle mamy władzy ile wiedzy”. Zazwyczaj przy tym się zakłada, że to tylko taki teoretyk był, a tymczasem nic bardziej mylnego – wszak za wuja miał on samego Williama sekretarza stanu Cecila. Otóż ów Franciszek nie tylko był politycznie bardzo obrotowy mówiąc oględnie, ale w 1621, czyli raptem parę lat po objęciu stanowiska Lord Keeper został oskarżony o 23 odrębnych przypadków korupcji. Mało, że swoje motto stosował też w praktyce politycznej uważając wymyślne tortury jako niezbędne narzędzie do pozyskiwania informacji to do tego pełnił oficjalną funkcję tzw. komisarza tortur w Tower (Commissioner to Torture)!
A przecież ów przesławny Bacon był tylko epigonem prawdziwego pioniera terroru i zaiste orwellowskiej, ale bardzo realnej zarazem policji myśli, czyli Franciszka sekretarza stanu Walsinghama, poprzednika sir Williama. Sir Francis nie tylko lubował się w torturach, aby zdobyć wiedzę, ale także w prowokacjach i „masowo” produkowanej fałszywej informacji (fake news…). A wszystko to dzięki odpowiedniej organizacji ofkors – najwcześniejszy zapis specjalnego funduszu MI6, jak byśmy dzisiaj powiedzieli, to rok 1582 i kwota 750£ rocznego budżetu, który w 1585 wzrasta do 2000£ (czyli około miliona dzisiejszych funtów). A to tylko ten rąbek, który udało się uchylić…
Ostatnią oazą „wesołej i swobodnej” myśli stał się wtedy tzw. elżbietański teatr, który wpierw rozwinięto jako swoisty wentyl bezpieczeństwa i scenę skutecznej inwigilacji zarazem, by w kilkadziesiąt lat później spokojnie go zlikwidować na drodze do ostatecznego triumfu rewolucji.